(pw)
Informację poniższą znalazłem przypadkowo. Próżno jej szukać na stronach głównych największych portali i czołówkach gazet. Zauważenie tego tekstu na gospodarczych stronach papierowego wydania "G.W." pozwoliło mi na znalezienie jego wersji elektronicznej:
Informację poniższą znalazłem przypadkowo. Próżno jej szukać na stronach głównych największych portali i czołówkach gazet. Zauważenie tego tekstu na gospodarczych stronach papierowego wydania "G.W." pozwoliło mi na znalezienie jego wersji elektronicznej:
Wraca stare w PZU
Renata Grochal
2007-12-20, ostatnia aktualizacja 2007-12-19 20:14
Pierwsze decyzje kadrowe nowego prezesa PZU. Andrzej Klesyk odwołał we wtorek szefów warszawskiego i szczecińskiego oddziału spółkiNowy prezes zaprosił menedżerów spółki i dyrektorów dziewięciu oddziałów okręgowych na świąteczne spotkanie we wtorek. W przerwie zebrał się zarząd, który odwołał dyrektorów dwóch oddziałów - szczecińskiego i warszawskiego.
- Gdy my robiliśmy zmiany kadrowe, media mówiły o czystkach i zawłaszczaniu państwa - mówił wczoraj szczeciński poseł PiS i sekretarz generalny partii Joachim Brudziński. - Gdy PO robi polityczną rzeź w ZUS, a teraz w PZU, dziennikarze milczą. Zwalnianie kogoś na spotkaniu opłatkowym świadczy o fatalnym stylu ekipy PO.
Byłemu ministrowi skarbu z PiS zdarzało się zwalniać faksem lub telefonicznie.
- Może świąteczne spotkanie nie było najlepszym momentem na odwoływanie dyrektorów i mogłem poczekać dwa tygodnie, ale nie miałem czasu, żeby czekać - mówi "Gazecie" Andrzej Klesyk. - Dwaj odwołani dyrektorzy nie zostali zwolnieni, mam nadzieję dalej z nimi współpracować. Przywróciłem na stanowiska osoby odwołane przez prezesa Jaromira Netzla, bo miały lepsze kompetencje. Miałem do nich większe zaufanie.
Nieoficjalnie wiadomo, że obaj szefowie oddziałów PZU walczyli o przywrócenie do pracy w sądzie. Według prawników spółki PZU groziła przegrana i wysokie odszkodowania dla zwolnionych szefów. Nowy zarząd wolał więc przywrócić ich do pracy.
Minister skarbu powołał Andrzeja Klesyka na szefa PZU w piątek. Nowy prezes zapowiedział, że jednym z jego priorytetów będzie odbudowanie kadry menedżerskiej w spółce. Ponad 20 dyrektorów odeszło z centrali firmy za czasów powołanego pod rządami PiS prezesa Jaromira Netzla. Klesyk chce zatrudnić około 150 menedżerów.
- Gdy my robiliśmy zmiany kadrowe, media mówiły o czystkach i zawłaszczaniu państwa - mówił wczoraj szczeciński poseł PiS i sekretarz generalny partii Joachim Brudziński. - Gdy PO robi polityczną rzeź w ZUS, a teraz w PZU, dziennikarze milczą. Zwalnianie kogoś na spotkaniu opłatkowym świadczy o fatalnym stylu ekipy PO.
Byłemu ministrowi skarbu z PiS zdarzało się zwalniać faksem lub telefonicznie.
- Może świąteczne spotkanie nie było najlepszym momentem na odwoływanie dyrektorów i mogłem poczekać dwa tygodnie, ale nie miałem czasu, żeby czekać - mówi "Gazecie" Andrzej Klesyk. - Dwaj odwołani dyrektorzy nie zostali zwolnieni, mam nadzieję dalej z nimi współpracować. Przywróciłem na stanowiska osoby odwołane przez prezesa Jaromira Netzla, bo miały lepsze kompetencje. Miałem do nich większe zaufanie.
Nieoficjalnie wiadomo, że obaj szefowie oddziałów PZU walczyli o przywrócenie do pracy w sądzie. Według prawników spółki PZU groziła przegrana i wysokie odszkodowania dla zwolnionych szefów. Nowy zarząd wolał więc przywrócić ich do pracy.
Minister skarbu powołał Andrzeja Klesyka na szefa PZU w piątek. Nowy prezes zapowiedział, że jednym z jego priorytetów będzie odbudowanie kadry menedżerskiej w spółce. Ponad 20 dyrektorów odeszło z centrali firmy za czasów powołanego pod rządami PiS prezesa Jaromira Netzla. Klesyk chce zatrudnić około 150 menedżerów.
Kilka informacji o wynikach PZU w 2007:
Wyniki finansowe Grupy PZU w pierwszym kwartale 2007
Zysk netto grupy PZU po III kw. '07 wzrósł o 25,4 proc., do 3,36 mld zł

0 komentarze:
Prześlij komentarz