Niepoprawni

wtorek, 1 stycznia 2008

...i raju nie ma

(pw) Onet.pl:

Lublin: wypowiedzenia lekarzy z Dziecięcego Szpitala Klinicznego

Wypowiedzenia umów o pracę złożyli wszyscy lekarze z Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Nie chcą pracować za oferowane im wynagrodzenie.
Przewodniczącego związku zawodowego lekarzy w tym szpitalu Jacek Rudnik powiedział, że obawia się ucieczki wielu specjalistów z tej placówki.

Wypowiedzenia złożyło w poniedziałek 16 lekarzy z jedynej w regionie specjalistycznej kliniki leczącej dzieci chore na nowotwory. Termin wypowiedzeń mija za trzy miesiące. Do tego czasu lekarze mają normalnie pracować i pełnić dyżury. - Oni są zdeterminowani. Wykonują bardzo ciężką, niezwykle stresującą pracę za wynagrodzenia nie pozwalające na godziwe życie. Złożyli wypowiedzenia bez porozumienia ze związkami zawodowymi, niezależnie od prowadzonych negocjacji dotyczących podwyżek. To grozi likwidacją tej kliniki - powiedział Rudnik.

Według Rudnika lekarze specjaliści w DSK mają obecnie około 2,5 tys. zł brutto pensji zasadniczej miesięcznie. Domagają się podwyżek. - Chcemy, żeby pensje specjalistów wynosiły choćby tyle, co w szpitalu w Białej Podlaskiej, gdzie lekarze zarabiają ponad 5 tys. zł brutto pensji zasadniczej - powiedział.

Negocjacje w DSK mają być wznowione w środę. Związkowcy chcą skonsultować z lekarzami propozycje dyrekcji, która oferuje wzrost płac zasadniczych do poziomu 3,4 tys. zł albo utrzymanie ich na obecnym poziomie i podniesienie stawek za dyżury do 50 zł brutto za godzinę.

Zdaniem Rudnika propozycje dyrekcji są niewystarczające, aby usatysfakcjonować lekarzy. - Naszemu szpitalowi grozi ucieczka specjalistów. Jeśli płace nie wzrosną więcej, to można spodziewać się, że kolejni lekarze będą rezygnować z pracy. W regionie krążą headhunterzy ze Szwecji i Danii; szukają lekarzy i oferują nieporównywalnie lepsze warunki - dodał Rudnik.

Rzeczniczka DSK Agnieszka Osińska potwierdziła złożenie wypowiedzeń przez lekarzy. - Rozmowy będą jeszcze prowadzone. Trzeba wierzyć, że znajdzie się rozwiązanie - powiedziała.

Jako dodatkową ciekawostkę należy napisać, ze informacja na ten temat jeszcze dwie godziny temu wisiała na samej górze strony głównej dziennika.pl, obecnie jednak okazała się być dla redakcji mniej ważna niż nowe przygody Dody i Radka. Byłemu dziennikarzowi Michalskiemu po raz kolejny wypada pogratulowac umiejętności dostosowywania się do panujących w otoczeniu warunków. Zniknęła też druga informacja o kolejnych cudach w służbie zdrowia, na szczęście jest na stronie tvn.24:

Tematy: zdrowie, NFZ
13:10, 01.01.2008 /PAP, TVN24

Warszawski szpital nie udzielił pomocy

ZOBACZ, JAK BĘDĄ DZIAŁAĆ SZPITALE W 2008
Nie we wszystkich szpitalach lekarze podpisali kontrakty na świadczenie usług medycznych
TVN24
Ze szpitala MSWiA przy Wołoskiej w Warszawie odesłano z kwitkiem pacjenta, który potrzebował pomocy chirurga. Otrzymał ją dopiero w szpitalu bródnowskim. Nie we wszystkich placówkach zawarto umowy na usługi medyczne w 2008 r. Powodem jest brak porozumienia z lekarzami w sprawie czasu pracy.
Kiedy chirurg pojawił się w końcu we wtorek przed południem na oddziale ratunkowym szpitala MSWiA okazało się, że nie ma odpowiedniego sprzętu do udzielania pomocy. Niewykluczone, że osoba, której we wtorek rano nie udzielono pomocy, nie będzie ostatnim pacjentem w takiej sytuacji.

Skąd zamieszanie? Szpital MSWiA nie ma jeszcze podpisanych umów na usługi medyczne w 2008 r. Nie wiadomo więc, jak zakończy się dostosowanie pracy szpitala do nowych przepisów o krótszym czasie pracy lekarzy.

1 stycznia weszło w życie unijne prawo - przyjęte przez Polskę w nowelizacji ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej - które mówi, że lekarz ma pracować w tygodniu 48 godzin. Czas ten może być wydłużony do 72 godzin, jeśli lekarz wyrazi pisemną zgodę. Nowe przepisy mówią też o przysługującym lekarzowi 11-godzinnym odpoczynku.

W zamian za zwiększony czas pracy lekarze chcą znacznych podwyżek płac. Jeśli szpitale nie mogą im tego zaoferować, organizują pracę zmianową bądź w systemie równoważnym (polega on na rozbiciu tygodniowej normy czasu pracy codziennie na inną liczbę godzin); proponują też lekarzom przechodzenie na tzw. kontrakty.

W poniedziałek w szpitalach w całym kraju próbowano sfinalizować rozmowy w tej sprawie. Tam, gdzie zakończyły się one fiaskiem, wstrzymano przyjęcia pacjentów. Na przykład w szpitalu bródnowskim w Warszawie lekarze na pytanie, czy zgadzają się pracować dłużej niż 48 godzin, odpowiedzieli: "nie". Grafik lekarskich dyżurów został zrobiony zaledwie na kilka dni. Kontraktów nie podpisano na poszczególnych oddziałach.
Minister zdrowia nie boi się paraliżu szpitali po 1 stycznia


Minister zdrowia Ewa Kopacz uważa, że na spełnienie żądań lekarzy, czyli podniesienie ich pensji do 8 tys. zł, potrzeba ok. 6 mld złotych, a takich pieniędzy nie ma w systemie zdrowotnym.

Jednocześnie zapewnia, że nie boi się paraliżu szpitali po 1 stycznia. - Nie sądzę, żeby po 1 stycznia w szpitalach stało się coś szczególnego, żeby było gorzej lub lepiej, niż dotychczas - mówiła w TVN24 Kopacz. - Dyrektorzy szpitali mają pieniądze - dodała. Czy rzeczywiście będzie tak dobrze, jak przekonuje minister zdrowia?

Nie podpisali kontraktów z lekarzami

Jak poinformował Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ, kontraktów nie podpisano w pięciu szpitalach woj. śląskiego. Z kolei w woj. lubuskim podpisano protokoły uzgodnień, ale trwają tam jeszcze rozmowy o wartości punktu, na podstawie którego jest wyceniania praca lekarzy. Nie są jeszcze uzgodnione kontrakty w trzech szpitalach psychiatrycznych na Dolnym Śląsku, trwają rozmowy w dwóch (na 52) placówkach woj. kujawsko-pomorskiego.

Niepowodzeniem zakończyły się negocjacje lekarzy z dyrekcją Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku. Niewykluczone, że większość lekarzy zatrudnionych na etatach złoży wymówienia z pracy.

Składają wymówienia

W szpitalu wojewódzkim we Włocławku wypowiedzenia złożyło około 140 lekarzy
Lekarze z Włocławka mają dwutygodniowe okresy wypowiedzeń
Już teraz na złożenie wypowiedzeń umów o pracę zdecydowało się 80 proc., czyli około 140 lekarzy ze Szpitala Wojewódzkiego we Włocławku. Nie wiadomo, czy nie będzie ich więcej, bo część medyków jest obecnie na urlopach. Negocjacje z dyrekcją planują na 7-8 stycznia. Wymówienia mogli złożyć ze skutkiem natychmiastowym, ale zdecydowali się na dwutygodniowy okres wypowiedzenia. Przez najbliższe dni więc, szpital pracuje normalnie.

Wymówienia złożyli też wszyscy lekarze (16 osób) z Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie - jedynej tego rodzaju specjalistycznej placówki w regionie. Nie chcą pracować za oferowane im wynagrodzenie (ok. 2,5 tys. zł brutto). Termin wypowiedzeń mija za trzy miesiące. Do tego czasu lekarze mają normalnie pracować i pełnić dyżury.

- Oni są zdeterminowani. Wykonują bardzo ciężką, niezwykle stresującą pracę za wynagrodzenia nie pozwalające na godziwe życie. Złożyli wypowiedzenia bez porozumienia ze związkami zawodowymi, niezależnie od prowadzonych negocjacji dotyczących podwyżek. To grozi likwidacją tej kliniki – mówi przewodniczący związku zawodowego lekarzy w tym szpitalu Jacek Rudnik. Negocjacje w DSK mają być wznowione w środę.

W Słupsku (pomorskie), gdzie 50 proc. medyków pracuje na kontraktach, 50 osób złożyło wypowiedzenia. W woj. kujawsko-pomorskim, w największych bydgoskich i toruńskich szpitalach nie udało się zakończyć negocjacji. W przypadku przeciągania się rozmów i braku satysfakcjonujących propozycji podwyżek, lekarze ze Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Biziela w Bydgoszczy są zdecydowani jeszcze w styczniu rozpocząć akcję strajkową.

Jeszcze negocjują

W woj. wielkopolskim i podlaskim umowy na świadczenia medyczne obowiązują do końca lutego 2008 r. W szpitalach woj. mazowieckiego uzgodnionych jest 85 proc. kontraktów.

Szef mazowieckiego OZZL Maciej Jędrzejowski uważa, że nie będzie tak, iż 1 stycznia gdzieś zabraknie lekarzy, czy nie zostaną obsadzone dyżury. Według niego, lekarze z dziennej zmiany będą przesuwani na popołudnie i na noc. Przyznał jednak, że po Nowym Roku pogorszy się dostępność planowych zabiegów, ale jeżeli chodzi o bezpieczeństwo pacjentów na oddziałach i przyjmowanych do szpitali - "nic złego nie powinno się wydarzyć".

W Wielkopolsce negocjacje między lekarzami a dyrektorami szpitali będą trwały do połowy stycznia. Do tego czasu lekarze będą pracowali na dotychczasowych zasadach. Bardzo trudna sytuacja jest w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kaliszu, gdzie żaden z lekarzy nie podpisał umów o nowym czasie pracy, prolongowano jedynie obowiązujące do tej pory.

Łódzki szpital psychiatryczny dalej działa
Zbigniew Wawrzynek: to tylko chwilowe porozumienie


W trzech szpitalach w łódzkiem trwają rozmowy na temat podwyżek. Pracujący tam medycy grożą podjęciem akcji strajkowej. Płacowe rozmowy toczą się również w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie (Zachodniopomorskie), gdzie kilkudziesięciu lekarzy wymówiło już kontrakty, domagając się podwyższenia zapisanych w nich stawek. Według tamtejszego samorządu lekarskiego, na 15 szpitali dawnego woj. koszalińskiego tylko jedna placówka - w Szczecinku - podpisała umowy z lekarzami dotyczące nowego czasu pracy.

Nie doszło jednak do wcześniej zapowiadanej ewakuacji szpitala psychiatrycznego w Łodzi. - Podpisaliśmy porozumienie czasowe, które zawiesza strajk, ale tak naprawdę tylko do końca stycznia. To jest porozumienie cząstkowe, które daje nam chwilę oddechu - powiedział Zbigniew Wawrzynek, zastępca dyrektora szpitala.

mac, tan



0 komentarze: