Niepoprawni

środa, 16 stycznia 2008

Trzy razy o dużych pieniądzach

(pw) Nowy tydzień przynosi nowe wiadomości, większość - złych. Prawie wszystkie media piszą już o panice na giełdzie. Panice ogólnoświatowej, warto jednak zauważyć, że u nas kryzys jest silniejszy niż gdzie indziej. Rzeczpospolita:

Grozi nam panika na giełdzie?
gaw 16-01-2008, ostatnia aktualizacja 16-01-2008 10:24
Indeks giełdowy WIG20 stracił na otwarciu dzisiejszej sesji 4.60 proc. wobec poprzedniego zamknięcia i osiągnął poziom 2904.90 punktów. Według ISB wyprzedaż akcji może przyjąć formę paniki, podobnej do tej z 16 sierpnia 2007 roku.

+zobacz więcej
Giełda na równi pochyłej
Miliardy wyparowują
Zabrakło optymizmu
Indeks WIG20 w czasie tej pamiętnej sesji tracił w ciągu dnia już 6,5 proc., żeby ostatecznie zakończyć dzień spadkiem o 5,4 proc. Przecena pozostałych indeksów była jeszcze większa. Indeks szerokiego rynku w czasie sesji tracił 8,4 proc., mWIG40 spadał o 11,3 proc., a sWIG80 o 11,7 proc.
Możliwość wystąpienia paniki właśnie w dniu dzisiejszym zapowiadają nie tylko fatalne nastroje, w jakich warszawska giełda kończyła wtorkowe notowania (WIG -3,59 proc., WIG20 -4,33 proc., mWIG40 -2,33 proc.), ale przede wszystkim to co wydarzyło się już po zakończeniu sesji na GPW.
Silna przecena w USA (DJIA -2,17 proc., S&P500 -2,49 proc., Nasdaq Composite -2,45 proc.), której konsekwencją była dynamiczna wyprzedaż akcji na głównych azjatyckich parkietach (Nikkei -3,3 proc., Hang Seng na godzinę przed zakończeniem sesji tracił ponad 5 proc.), już same w sobie są złym prognostykiem.
Na to nakładają się jeszcze bardzo źle przyjęte wyniki kwartalne Intela. W handlu posesyjnym w USA kurs akcji został przeceniony o ponad 14 proc. Zapowiada to silne spadki na Wall Street również w dniu dzisiejszym.

Drobni inwestorzy uciekają z giełdy, za to wraca do Polski największy inwestor. I nie kryje, ze wraca z powodu zmiany rządu. Zaufanie. Budowanie. Dziennik.pl:

Znów chce robić interesy w Polsce
wtorek 15 stycznia 2008 22:25
Kulczyk: Wracam do kraju, bo rządzi Tusk
Jan Kulczyk chce znów robić interesy w Polsce fot. PAP / Bogdan Borowiak
Wraca, żeby znowu robić wielomilionowe interesy - pisze DZIENNIK. Jan Kulczyk, zamieszany w aferę Orlenu, wyjechał z kraju, gdy PiS wygrało wybory. Ale teraz rządzi Donald Tusk, a to daje "wiele możliwości dla inwestorów" - mówi Kulczyk w wywiadzie dla "Financial Times".
czytaj dalej...

Teraz Kulczyk odetchnął. " Ekipa, która przejęła władzę w Polsce, to liberalny rząd, który chce być częścią międzynarodowej i europejskiej gospodarki. To stwarza wiele możliwości dla inwestorów" - chwali Kulczyk drużynę Tuska w gazecie, która jest uważana za biblię światowej finansjery.
Z tych możliwości Kulczyk zamierza zresztą skorzystać sam. I to na wielką skalę. W brytyjskim dzienniku zapowiada, że z nowym impetem zajmie się dokończeniem budowy autostrady A2 między Nowym Tomyślem a niemiecką granicą. Chce też szybko pchnąć do przodu budowę w centrum Warszawy 282-metrowego drapacza chmur, który wysokością nie będzie miał równego sobie w całej Unii Europejskiej.
"Nie odwróciłem się plecami do Polski. Ale w Polsce dokonałem wiele i teraz chcę też spróbować szczęścia gdzie indziej" - ujawnia swoje plany biznesowe.
Komplementy pod adresem rządu liderzy Platformy Obywatelskiej przyjmują jednak z mieszanymi uczuciami.
"To jest przedsiębiorca, który budzi kontrowersje i powinien być powściągliwy w tego typu opiniach. Te pochwały nie wzbudzają mojego nadmiernego entuzjazmu" - przyznaje w rozmowie z DZIENNIKIEM przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski.
Kulczyk, biznesmen uważany przez lata za najbogatszego Polaka, zaczął zwijać interesy w Polsce po tym, jak jego nazwisko media zaczęły wiązać z serią skandali prywatyzacyjnych m.in. z aferą Orlenu w 2004 roku. Za rządów PiS Kulczyk stał się wręcz symbolem "złego kapitalisty”, który zbudował fortunę, działając na styku biznesu i polityki. Wtedy zdecydował się na odsprzedanie strategicznych pakietów akcji w niektórych kluczowych polskich przedsiębiorstwach, jak TP SA i PKN Orlen, i wyjechał za granicę.
W tym czasie nie miał ochoty na spotkania z polskim wymiarem sprawiedliwości. Uporczywie nie stawiał się w katowickiej prokuraturze, która chciała go przesłuchać jako świadka w sprawie działań służb specjalnych przeciwko Andrzejowi Modrzejewskiemu, byłemu prezesowi PKN Orlen. Prokurator wydał nawet nakaz doprowadzenia biznesmena siłą, bo przez wiele miesięcy nie odbierał wezwań.
Kulczyk zbudował swoją fortunę dzięki udziałowi w prywatyzacji największych polskich przedsiębiorstw państwowych. Czy teraz znów będzie mógł wystąpić w tej roli? "Każdy przedsiębiorca ma prawo wziąć udział w postępowaniu przetargowym, nie zamierzamy dyskryminować żadnego biznesmena. Ale też żaden przedsiębiorca nie może liczyć na fory ze strony państwa. Powtarzam: Kulczyk jest osobą kontrowersyjną i na pewno nie może liczyć na jakiekolwiek ustępstwa czy ulgi ze strony państwa. Kulczyk - jak każdy inwestor - będzie musiał przestrzegać prawa, bo jeśli na jakimś etapie je złamie, poniesie tego konsekwencje" - mówi z naciskiem Chlebowski.
Ale zdaniem polityka PO stworzenie przedsiębiorcom dobrych warunków prowadzenia interesów musi pozostać podstawą polityki rządu. "Mnie cieszy, że rząd robi wszystko, aby klimat dla inwestorów był dobry, bo inwestycje to nowe miejsca pracy, dodatkowe pieniądze w budżecie. Pod rządami PO i PSL przedsiębiorcy będą traktowani normalnie, a nie jak potencjalni oszuści, złodzieje i malwersanci" - zapowiada przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO.
Jędrzej Bielecki

Tymczasem rząd odebrał pieniądze wyższym uczelniom. By móc wycofać się z dotacji dla Rydzyka rząd postanowił poważnie podciąć gałąź, na której siedzi. Zostało to zauważone. Gazeta.pl:


Rektorzy walczą o pieniądze
Aleksandra Pezda
2008-01-12, ostatnia aktualizacja 2008-01-11 19:31
- To myśmy na nich głosowali, a oni się nam teraz tak odpłacają! - żali się Gazecie jeden z rektorów, po tym jak PO wycofała z listy inwestycji kluczowych projekty 30 uczelni.


Przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polski prof. Tadeusz Luty wysłał wczoraj do ministerstwa nauki list. "Proszę aby list ten potraktować jako ostrą formę protestu rektorów. W sytuacji chronicznego niedoinwestowania szkolnictwa wyższego, nie możemy zaakceptować działań przekreślających wielomiesięczne przygotowania środowiska akademickiego starającego się najlepiej spożytkować fundusze europejskie. "- napisał. I wezwał minister nauki Barbarę Kudrycką do przywrócenia listy projektów kluczowych. Lista inwestycji kluczowych to wykaz najważniejszych dla rozwoju kraju projektów, które mają dostać dotacje unijne, bez konieczności przystąpienia do konkursów. Rząd PiS wpisał na tę listę 540 pozycji. Wśród nich - 32 projekty uczelni wyższych, na łączną kwotę ok. 450 mln euro. W tym 15,3 mln euro dla szkoły o. Rydzyka, na budowę wydziału informatyki. Nowy rząd PO-PSL tej listy nie zaakceptował. Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska zmieniła strategię. Uznała, że projektów kluczowych może być najwyżej kilkadziesiąt. 13 grudnia nakazała innym resortom zweryfikować propozycje do listy. Minister Kudrycka zdecydowała, że wykreśli z listy wszystkie projekty poza dwoma - inwestycją Uniwersytetu Warszawskiego oraz Gdańskiego. Każda jest warta więcej, niż 50 mln euro, dlatego ich finansowanie już zostało zaakceptowane przez Komisję Europejską. Wycofanie się z nich Polska musiałaby teraz znowu z Komisją uzgadniać. Pozostałe 30 inwestycji mają stanąć do konkursu o unijną dotację - zdecydowała Kudrycka. Zbuntował się PiS. W czwartek była minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka udowadniała w Sejmie, że to przedłuży procedury o wiele miesięcy i utrąci zaplanowane projekty. Zdenerwowali się rektorzy. - Poprzedni rząd obiecał nam pieniądze. Przygotowaliśmy wymaganą dokumentację, to nie fair - mówi Gazecie prof. Jan Krysiński rektor Politechniki Łódzkiej. - Wydaliśmy ponad pół miliona na projekt, niektóre prace już rozpoczęliśmy. Projekt jest ważny tylko dwa lata, jeśli coś się opóźni, to może będziemy musieli płacić za nowy - żali się Jadwiga Janik, rzeczniczka Uniwersytetu Łódzkiego. Na pismo KRASP minister Kudrycka jeszcze nie odpowiedziała. Gazecie też wczoraj odmówiła komentarza.
Źródło: Gazeta Wyborcza

2 komentarze:

Jaszyn pisze...

Piekne zdania:

"To myśmy na nich głosowali, a oni się nam teraz tak odpłacają!" Rektor

"Poprzedni rząd obiecał nam pieniądze. Przygotowaliśmy wymaganą dokumentację, to nie fair" tez Rektor.

Nie fair? Panowie Rektorzy! alez wy tez zagraliscie nie fair! No coz, chytry dwa razy traci. Moze nastepnym razem bedziecie dbali o odpolitycznienie swoich uniwersytetow...

aasd pisze...

Ale to sie okazalo prawda, ze odkad PO doszlo do wladzy to Jan Kulczyk ostro inwestuje na styku panstwa i biznesu. Przypadek? Watpie...