Niepoprawni

sobota, 2 lutego 2008

2 lutego 2007

Mnożą się oskarżenia o nielegalne praktyki wobec rządu Kaczyńskiego, nie poparte jak zwykle żadnymi dowodami. Laptop Ziobry, komórki pielęgniarek i auto szefa ABW rozpalają "dziennikarzy do białości, tymczasem raczej nieniepokojona ekipa Tuska pracuje. Oczywiście nie nad rozwiązywaniem problemów budżetówki czy też przygotowaniem EURO, lecz nad tym, co naprawdę jest ważne. Dziennik.pl:

Antoni Macierewicz donosi do prokuratury

"Nocne przesłuchania - cywilizacja miłości Tuska"

Antoni Macierewicz ma zamiar złożyć do prokuratury doniesienie na nowego szefa kontrwywiadu wojskowego. "W całym kontrwywiadzie dochodzi do poważnych nadużyć" - powiedział były szef tej służby. "Nocne przesłuchania - tak wygląda cywilizacja miłości proponowana przez Donalda Tuska. Dlaczego teraz obrońcy praw obywatelskich milczą" - pytał. Szef klubu PO, Zbigniew Chlebowski odpiera te zarzuty: "Macierewicz kłamie, bo się boi".

Doniesienie Antoniego Macierewicza do prokuratury ma dotyczyć popełnienia przestępstwa przez pełniącego obowiązki szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego pułkownika Grzegorza Reszkę. Macierewicz oskarża swojego następcę, że ten prowadzi bezprawne postępowania przeciwko funkcjonariuszom kontrwywiadu.

Wśród nielegalnych środków poseł PiS wymienił m.in. nocne przesłuchania, prowadzone przez osoby nieuprawnione. "Służba zarzuca przynajmniej siedmiu osobom, między innymi pracownikom archiwum SKW, udostępnianie informacji koordynatorowi służb specjalnych. To ma być przestępstwo?" - pytał Macierewicz.

Zdaniem Macierewicza, płk. Grzegorz Reszka niszczy Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Powiedział też, że działania Reszki dotyczą też m.in. powołanego w gmachu SKW przy ul. Oczki 1 w Warszawie Muzeum Martyrologii Komunizmu - miejsca, gdzie przez lata mordowano polskich oficerów. Macierewicz poinformował, że obecny szef SKW zamknął to muzeum.

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego zapowiedział wniosek do prokuratury w sprawach dotyczących nieprawidłowości w SKW. Powiedział też, że skierował już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Reszkę. Chodzi o zakończenie wyjaśniania, czy doszło do ujawnienia tajemnicy państwowej przez "jednego z obecnych ministrów, który w trakcie swoich publicznych wystąpień" zdradził informacje o sytuacji wywiadowczej i kontrwywiadowczej na terenie Afganistanu.

Macierewicz nie chciał wprost powiedzieć, czy chodzi o Radosława Sikorskiego. W jego ocenie Reszka nieprawdziwie poinformował premiera Tuska, że minister ten ma dostęp do informacji niejawnych. Przypomniał, że w przypadku, gdy toczy się postępowanie, dostęp do informacji jest wstrzymany.

Macierewicz przypomniał, że w sytuacji braku ministra koordynatora służb specjalnych, premier ponosi osobistą odpowiedzialność za działania służb specjalnych.

Były wiceminister obrony narodowej zarzucił rządowi działania, które jego zdaniem są wymierzone wprost w bezpieczeństwo państwa. "Za mojej kadencji powołano specjalną jednostkę do walki z zagrożeniem bakteriologicznym, która została już zlikwidowana" - wskazał Macierewicz. Działania represyjne mają też dotyczyć osoby, która w SKW prowadziła projekt badawczy mający na celu odtworzenie informacji na temat agentury sprzed 1989 r.

Chlebowski: Macierewicz kłamie, bo się boi

"Antoni Macierewicz oskarża kontrwywiad o łamanie prawa, bo wie, że za moment ujawnimy, w jaki sposób funkcjonowały one za jego rządów. Wyjdzie na jaw, że instrumentalnie były wykorzystywane do walki politycznej, że wyciekały informacje" - powiedział w TVN24 Zbigniew Chlebowski.

Zdaniem przewodniczącego klubu parlamentarnego PO, Zbigniewa Chlebowskiego, służby specjalne działają prawidłowo. Podkreślił, że doniesienia Antoniego Macierewicza na temat kontrwywiadu są nieprawdziwe. Zaznaczył, że premier panuje nad służbami, a wszelkie zmiany kadrowe zostały przeprowadzone zgodnie z prawem.

Według Chlebowskiego, "nagła aktywność" byłego szefa kontrwywiadu wynika ze strachu przed wynikami audytu w służbach. "Kontrola pokaże, jak działały służby za jego kadencji. Audyt ujawni, że były one wykorzystywane m.in. do walki z opozycją. Takie zdarzenia nie mogą mieć w przyszłości miejsca" - powiedział Chlebowski.

Dodał, że są zarzuty pod adresem Macierewicza w związku z procesem likwidacji WSI. "Likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych przeprowadzono nieprawidłowo. To musi zostać wyjaśnione, a winni ponieść konsekwencje. Za sprawą poczynań Antoniego Macierewicza zostało pomówionych wiele niewinnych osób, które wytoczyły procesy Skarbowi Państwa. Teraz te sprawy wygrywają, a za błędy Macierewicza płacą podatnicy" - tłumaczył Chlebowski.


Pani minister negocjuje sama ze sobą?

2008-02-01 17:03
Wiceminister rozwoju regionalnego Hanna Jahns, która odpowiada w rządzie za utrzymywanie kontaktów z Komisją Europejską, jest etatowym urzędnikiem… Komisji Europejskiej – dowiedział się „Wprost”. Jahns na czas pracy w rządzie Tuska wzięła bezpłatny urlop. Po odejściu z resortu prawdopodobnie wróci na etat do KE.
Oznacza to, że Jahns, reprezentując polską stronę podczas rozmów z komisją, tak naprawdę negocjuje z własnym pracodawcą. Zdaniem europosła Ryszarda Czarneckiego, zachodzi tu konflikt interesów. – To niedopuszczalne. Oto bowiem w imieniu rządu Tuska z KE ma negocjować etatowy pracownik tejże Komisji. To czysta euroschizofrenia. Pani minister powinna albo podać się do dymisji, albo definitywnie zrezygnować z pracy w Brukseli – mówi „Wprost" eurodeputowany.

Co na to sama zainteresowana? - W KE w ogóle nie zajmowałam się sprawami Polski, więc konfliktu interesów nie ma. Podobnego zdania jest pani minister Elżbieta Bieńkowska, z którą konsultowałam tę sprawę – mówi nam Jahns. Nie wyklucza również, że po odejściu z rządu wróci do pracy w Brukseli.

Ćwiąkalski rozważa nowe śledztwo w sprawie Kobylańskiego

2008-02-01 15:26
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski zwrócił się do IPN z wnioskiem o ekspertyzę prawną dotyczącą Jana Kobylańskiego – dowiedział się „Wprost”. Ma ona pomóc w podjęciu decyzji o tym, czy ponownie wszczynać postępowanie w sprawie domniemanego denuncjowania Żydów przez Kobylańskiego.
– Poprosiłem Dariusza Gabrela, dyrektora Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, o sporządzenie ekspertyzy wskazującej, czy od stycznia 2007 roku, gdy pion śledczy IPN odmówił wszczęcia śledztwa w sprawie Kobylańskiego, zaszły jakieś zmiany prawne – potwierdza informacje „Wprost" minister Ćwiąkalski. Dodaje, że zwrócił się też do IPN o wysłanie treści uzasadnienia odmowy wszczęcia postępowania.

Warszawski pion śledczy IPN śledztwa nie wszczął, bo nie udało się ustalić, czy słynący z bliskich kontaktów z ojcem Tadeuszem Rydzykiem urugwajski biznesmen Jan Kobylański to ta sama osoba, która widnieje w aktach śledztwa z końca lat czterdziestych. Mowa jest w nich nie o Janie, a o Januszu Kobylańskim, który w trakcie wojny miał zadenuncjować gestapo żydowską rodzinę Szenkerów. IPN odmówił wszczęcia postępowania mimo zeznań świadków, którzy twierdzili, że Jan Kobylański naprawdę na imię miał Janusz, a skróconej formy imienia używa tylko dlatego, że Janusz nie ma odpowiednika w języku hiszpańskim.

0 komentarze: