Po publikacji "Rz": prokuratura bada ujawnienie stenogramu Ćwiąkalskiego
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła z urzędu postępowanie sprawdzające w sprawie ujawnienia przez "Rz" wystąpienia w Sejmie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego o podsłuchach.
O wszczęciu postępowania poinformowała rzeczniczka prokuratury Katarzyna Szeska. Postępowanie sprawdzające kończy się wszczęciem lub odmową formalnego śledztwa.
W sobotę opublikowaliśmy stenogram z tajnego posiedzenia Sejmu.
Prokurator powiedziała, że roboczą podstawą postępowania jest artykuł Kodeksu karnego, stanowiący, iż funkcjonariusz publiczny, który ujawnia osobie nieuprawnionej informację stanowiącą tajemnicę służbową lub informację, którą uzyskał w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie może narazić na szkodę prawnie chroniony interes, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Według orzecznictwa Sądu Najwyższego, przestępstwem jest pierwotne ujawnienie tajemnicy - przez osobę zobowiązaną do jej przestrzegania, która udostępniła ją mediom - a nie przez dziennikarza, który ją opublikował.
W Sejmie odbyło się spotkanie marszałka Bronisława Komorowskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego w sprawie ujawnionych stenogramów. Po spotkaniu Komorowski zapowiedział, że "uaktywni" gremia mniejsze niż cały Sejm, m.in. Komisję ds. Służb Specjalnych.
Marszałek chce też, aby przedstawiciele władzy wykonawczej dysponujący informacjami niejawnymi spotykali się z kierownictwem Sejmu i szefami klubów parlamentarnych.
Komorowski powiedział również, że chociaż istnieją możliwości ograniczenia wycieków informacji z tajnych posiedzeń Sejmu, to chciałby je stosować "tylko w przypadkach nadzwyczajnych", bo "takie działanie stawia pod znakiem zaufania wiarygodność posłów, co nie jest rzeczą dobrą, a na pewno bardzo z tym nie do twarzy marszałkowi Sejmu".
Według sekretarza klubu PiS Krzysztofa Tchórzewskiego, jeśli autorem przecieku był poseł, to powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. - Nie ma znaczenia, kto był źródłem przecieku, każdy z posłów, jeżeli to któryś z posłów był źródłem przecieku, podlega takim samym sankcjom karnym. W tej dziedzinie nie ma znaczenia, od którego posła to wyszło" - powiedział Tchórzewski.
Platforma antysemitów dzieli na równych i równiejszych. Równiejsza jest, jak wiadomo pani Sledzińska-Katarasińska, równym okazuje się byc Ryszard majdzik. zapewne dlatego,że w odróżnieniu od pani poseł nie jest gwiazdą PO . Szkoda, ze w przypadku innych zarzutów politycy PO nie sa tak skorzy do odwoływania kontrowersyjnych nominacji. Dziennik.pl:
W środę decyzja
poniedziałek 11 lutego 2008 13:06
Minister odwoła za antysemickie wypowiedzi
Ryszard Majdzik, nowo powołany członek rady nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego, już zawieszony w obowiązkach. Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich zdecydował o tym po publikacji "Newsweeka", który przypomniał stwierdzenie Majdzika, że politycy o żydowskich korzeniach powinni startować w wyborach z list mniejszości narodowych.
Minister Klich nie zdecydował jeszcze, że Majdzika odwoła z AMW. Ale - jak tłumaczy - tylko dlatego, że nie ma zamiaru podejmować decyzji opierając się tylko na publikacji jednego czasopisma. Dlatego polecił szefowi swoich służb prasowych zebranie wypowiedzi Ryszarda Majdzika. Kiedy je pozna, podejmie decyzję. Już w tę środę.
"Jeśli potwierdzą się doniesienia prasowe, minister Klich powinien zdymisjonować Majdzika" - mówił wcześniej w TVN24 Zbigniew Chlebowski. Zapewnił, że nominacja będzie wyjaśniana.
Sprawę z lat 90. przypomniał "Newsweek". Ryszard Majdzik powiedział wtedy o starcie z list mniejszości żydowskiej, gdy Piotr Naimski, jego ówczesny kolega z ROP, przyznał, że jego przodkami byli Żydzi. Majdzik zrezygnował wtedy z kandydowania z list partii i wydał oświadczenie. "Nie będę uwiarygodniał osób związanych z masonerią (...) ludzi nie czysto polskiej narodowości" - napisał w nim.
"Emocje wzięły wtedy górę, ale dwa lata temu przeprosiłem Piotra Naimskiego" - mówi dziś Majdzik.
Bogdan Klich zapewnia, że tych wypowiedzi nie znał. Mówi, że zna Ryszarda Majdzika z dawnych czasów, gdy razem wchodzili w opozycyjną działalność. "Potem nasze drogi się rozeszły" - tłumaczył minister.


0 komentarze:
Prześlij komentarz