PO nie będzie rozmawiać z PiS o traktacie
Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO odmówił szefowi klubu PiS Przemysławowi Gosiewskiemu spotkania w sprawie ustawy o ratyfikacji Traktaru Europejskiego. Ten wcześniej zbojkotował spotkanie w tej sprawie. Premier krytykuje postawę Jarosława Kaczyńskiego.
- Grupiński: Niebezpieczna gra Jarosława Kaczyńskiego
- Do ratyfikacji można wrócić
- Dokument z Lizbony ma ograniczyć możliwość używania weta
- Sejmowy pat w sprawie traktatu reformującego
- Traktat dla ludzi, nie dla polityków
- PiS zatrzymuje traktat
- J. Kaczyński: PiS nie otrzymało ultimatum od o. Rydzyka
- Premier zarzuca prezesowi PiS nieodpowiedzialne zachowanie
- Czekałem na pana Gosiewskiego o 9 rano. Dla mnie sprawa jest zamknięta - powiedział szef klubu PO Zbigniew Chlebowski w odpowiedzi na propozycję spotkania w sprawie ratyfikacji Traktatu Europejskiego.
Pytany, czy do wtorku, kiedy Sejm ma wznowić prace nad projektem ustawy ratyfikacyjnej nie będzie żadnych dalszych rozmów z PiS, Chlebowski oświadczył: "Nie tylko do wtorku, ale do momentu ratyfikacji Traktatu".
PO i PSL zaproponowały PiS przyjęcie uchwały zbudowanej w 90 proc. na tekście wziętym z poprawki PiS, "poza wątkami, które wydają się być niekonstytucyjne". PiS o uchwale rozmawiać nie chce, bo nie jest wiążąca prawnie. PO zapowiedziała, że uchwała jest ostateczną wersją kompromisu, na jaki jest gotowa pójść.
Zaproponowany projekt uchwały miał przekonać "środowisko PiS", że traktat dobrze służy, "a przynajmniej niczego złego Polsce nie przyniesie".
PiS zbojkotowało spotkanie z marszałkiem Sejmu
Przedstawiciel PiS nie przyszedł na spotkanie marszałka Sejmu z klubami parlamentarnymi, poświęcone ratyfikacji traktatu. Bronisław Komorowski zaproponował klubom projekt uchwały, przygotowany przez Prezydium Sejmu.
Marszałek Komorowski nie wykluczył możliwości powrotu do ścieżki referendalnej w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
"Jest możliwość powrotu do referendum (w sprawie ratyfikacji). Na wszelki wypadek poprosiłem odpowiednie służby prawne o przygotowanie projektu nowelizacji ustawy o referendum, tak aby był możliwy powrót do formuły referendum ze ścieżki ratyfikacji, którą wcześniej wyznaczyliśmy, czyli z drogi poprzez ustawę (wyrażającą zgodę na ratyfikację przez prezydenta)" - podkreślił Komorowski.
- Uchwała oparta na tekście poprawki PiS to ostateczna wersja kompromisu, jaki PO i PSL oferuje Prawu i Sprawiedliwości - oświadczył szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. - Nie znajdujemy uzasadnienia, dlaczego politycy PiS, którzy mówią o kompromisie, nie są do takiego kompromisu zdolni - dodał.
Rzecznik klubu PiS Mariusz Kamiński tłumaczył potem że przedstawiciel PiS nie przyszedł, bo marszałek "chciał pójść na skróty" w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego.
- Marszałek zaproponował, żebyśmy rozmawiali tylko i wyłącznie o uchwale. Sama uchwała, w której znalazłaby się tylko preambuła, bez zapisów w jaki sposób można wycofać się z Joaniny, w jaki sposób można się wycofać z protokołu brytyjskiego, nie interesuje nas - mówił Kamiński.
Jarosław Kaczyński: jesteśmy gotowi do kompromisu
Jarosław Kaczyński zadeklarował w Radiu Maryja, że PiS jest gotowe do kompromisu w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Warunkiem jest gwarancja utrzymania zapisów Traktatu w wynegocjowanej wersji.
Lider PiS uznał, że dotychczasowe propozycje PO są dla niego nie do przyjęcia, gdyż pomijają postulaty jego ugrupowania. Dla PiS najważniejsze jest zablokowanie w przyszłości wszystkich możliwości zmian w Traktacie, do czego mogą dążyć niektórzy politycy europejscy.
Premier: Jarosław Kaczyński skrajnie nieodpowiedzialny
Premier Donald Tusk powiedział, że Jarosław Kaczyński w sprawie ratyfikacji Traktatu zachowuje się w sposób "skrajnie nieodpowiedzialny".
Dodał równocześnie, że to na prezydencie Lechu Kaczyńskim spoczywa teraz 100 proc. odpowiedzialności za doprowadzenie procesu ratyfikacji do końca.
Tusk powiedział, że Lech Kaczyński jednoznacznie zadeklarował, że doprowadzi do ratyfikacji Traktatu. - Ja oczywiście będę mu w tym pomagał - zaznaczył szef rządu.
Rząd straszy wyborami?
Według tygodnika "Wprost", politycy Platformy straszą, że jeśli nie uda się ratyfikować traktatu, Donald Tusk poda rząd do dymisji i doprowadzi do wcześniejszych wyborów. Chcą w ten sposób skłonić PiS do głosowania za ratyfikacją.
- Jeśli traktat zostanie odrzucony głosami PiS, to będzie wstyd na całą Europę. Byłby to bardzo silny argument za skróceniem kadencji – przekonuje jeden z posłów Platformy.



0 komentarze:
Prześlij komentarz