Pierwsza dymisja w resorcie finansów
Elżbieta Glapiak 17-04-2008, ostatnia aktualizacja 17-04-2008 04:04
Stanisław Gomułka odpowiedzialny za przygotowanie reformy finansów publicznych i budżet zadaniowy odchodzi
źródło: Rzeczpospolita
+zobacz więcej
* Wiceminister reformator odchodzi
* Stanisław Gomułka odchodzi, a co z jego planami?
– Napisałem list do premiera Donalda Tuska, tłumacząc, dlaczego odchodzę – powiedział „Rz” Stanisław Gomułka tuż po ogłoszeniu swojej decyzji o rezygnacji z fotela. Dodał, że liczy na podanie jego treści do publicznej wiadomości. – To osobista decyzja profesora, my jej nie komentujemy – wyjaśniła Agnieszka Liszka, rzecznik rządu.
Z informacji „Rz” wynika, że kroplą, która przelała czarę goryczy, była odmowa premiera w sprawie awansowania prof. Gomułki na stanowisko pełnomocnika rządu ds. reformy finansów publicznych. – On nie chciał być tylko zwykłym wiceministrem, jego ambicje sięgały wyżej – stwierdził jeden z urzędników.
Prof. Jerzy Osiatyński z INE PAN, przyjaciel wiceministra, dodał, że wiele pomysłów profesora było bardzo efektywnych i zbieżnych z polityką rządzących, dlatego nie potrafi zrozumieć, co się stało.
Stanisław Gomułka jest doktorem ekonomii, przez 35 lat był wykładowcą m.in. w London School of Economics i na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie (gdzie wykładał także Jacek Rostowski).
W 1989 r. został doradcą polskiego rządu i członkiem zespołu, który zaprojektował polski program reform w czasie przełomowej fazy transformacji (tzw. plan Balcerowicza). Za swój największy sukces pracy w rządzie Tuska uznał przygotowanie programu konwergencji, która zakłada obniżenie deficytu finansów publicznych do 1 proc. w 2011 roku. – Teraz będę korzystał z uroków mojego ogródka w Konstancinie, w końcu jestem już emerytem – stwierdził Stanisław Gomułka.
Źródło : Rzeczpospolita
Zagrożonych jest pięciu ministrów
czwartek 17 kwiecień 2008 07:41
Pierwsze dymisje w rządzie Tuska

Cezary Grabarczyk, Katarzyna Hall, Bogdan Klich, Barbara Kudrycka i Maciej Nowicki - to z tej listy mają pochodzić ministrowie, których zdymisjonuje premier Donald Tusk. "W sierpniu będzie rzeźnia, poleci połowa rządu" - mówi DZIENNIKOWI jeden z członków władz PO.
To przesadzona wypowiedź, bo mowa jest o zaledwie pięciu ministrach: infrastruktury, edukacji, obrony, nauki i ochrony środowiska. Ale te słowa dobrze oddają klimat oczekiwania na rządowe przesilenie.
Już w lutym premier Tusk mówił, że ma wstępne oceny wszystkich ministrów. Dziś jest coraz bliższy rozstrzygnięcia, kto się nie nadaje na powierzone stanowisko. Większość kandydatów do odstrzału to niepartyjni fachowcy. To oni najbardziej rozczarowali Tuska. Mieli zapewniać PO poparcie środowisk, z których się wywodzą, a stali się nierzadko ich antagonistami.
Szefowa MEN Katarzyna Hall miała być skutecznym remedium na czasy Romana Giertycha. Wpadła na tym samym co on, czyli lekturach szkolnych. "Mamy szczęście, że prasa nas za to nie rozjechała" - mówi jeden z polityków PO.
Minister szkolnictwa wyższego i nauki Barbara Kudrycka przez długie tygodnie przygotowywała reformę, przeciw której protestują dziś najwybitniejsi fachowcy świata akademickiego. Dziś premier ma trudny wybór: albo opowie się przeciw swojemu ministrowi, albo przeciw środowisku, które dotąd wspierało Platformę.
Minister środowiska Maciej Nowicki w ogóle nie panuje nad resortem. Wiele wywołanych przez niego pożarów ugaszono tylko dzięki skuteczności wiceministra Stanisława Gawłowskiego. "Normalnie niczym się nie przejmuje, a jak problem narasta, to biegnie do premiera i mówi, że
Od rządowych maruderów niedawno odskoczył Zbigniew Ćwiąkalski. Przygotował koronny projekt swojego resortu o rozdziale funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. No i coraz rzadziej jest postrzegany jako anty-Ziobro. "Uspokoił się" - komentuje polityk PO.
Fatalne notowania u premiera nie są jednak domeną "niepolitycznych" ministrów. Na liście kandydatów do dymisji jest dwóch polityków PO. Szef MON Bogdan Klich był już krytykowany za medialną nadaktywność. Teraz doszły do tego poważniejsze zarzuty: ulegania podszeptom generalicji czy braku odpowiednich reakcji na kryzysowe sytuacje w armii.
Kłopoty ma także minister infrastruktury. Cezary Grabarczyk w gabinecie cieni był ministrem sprawiedliwości. Trafił jednak na odcinek budowy dróg i autostrad. "Liczyliśmy, że jako prawnik da sobie radę" - tłumaczy członek władz PO. I premier długo sądził, że tak jest. Grabarczyk uspokajał, że wszystko jest pod kontrolą. Dziś jednak okazuje się, że wiele inwestycji na pewno będzie opóźnionych. A to w perspektywie Euro 2012 brzmi dla rządu fatalnie.
Czy z rządem pożegna się cała opisywana przez nas piątka? "To będą raczej dwie czy trzy zmiany, ale na pewno z tej grupy" - mówi nasz rozmówca z PO. "Wyciek takich informacji to najczęściej ostatnie ostrzeżenie dla kandydatów do dymisji" - twierdzi doświadczony polityk PSL. I dodaje: "Rekonstrukcja to skuteczny sposób na poprawienie notowań rządu, a te ostatnio spadły. Ćwiczyliśmy to już w koalicji z SLD w latach 90".
Przy okazji warto zwrócić nuwagę na manipulację w tytule. Choć dymisji w rządzie Tuska było już sporo (tyle, że nie na szczeblu ministerialnym), czytamy o "pierwszych dymisjach".
Zgrzyt w Platformie
środa 16 kwiecień 2008 21:06
PO: Działkowcy nie dostaną swoich działek

"Pracuję nad projektem uwłaszczenia działkowców" - pochwaliła się "Rzeczpospolitej" posłanka PO Lidia Staroń. "Uwłaszczenie ogrodów działkowych nie wchodzi w rachubę" - stwierdził z kolei szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Zapowiedział przy tym, że nikt nie będzie karał Staroń za wychodzenie przed szereg. PO ma chyba jednak problemy z komunikacją, bo wiceszef klubu - Waldy Dzikowski - mówi o karze dla posłanki.
Działkowcy są źli. Najpierw dano im nadzieję na uwłaszczenie i całkiem niezłe pieniądze (niektóre działki kosztowałyby dziś majątek, np. te w centrum stolicy) a teraz znowu zostają na lodzie.
"Rzeczpospolita" napisała, że Staroń pracuje nad ustawą, dzięki której działkowcy dostaną prawo wieczystego użytkowania ogródków. Będą też mogli na działkach wybudować domy jednorodzinne - pod warunkiem, że zgodzi się na to gmina lub dopuści to miejscowy plan zagospodarowania.
Tymczasem szef klubu PO Zbigniew Chlebowski powiedział, że taki pomysł nie znajdzie obecnie poparcia w klubie. "Nie wyobrażam sobie w związku z tym inicjatywy politycznej ani dziś, ani jutro, polegającej na prostym uwłaszczeniu tych, którzy korzystają dziś z ogródków działkowych" - dodał Chlebowski. Szef klubu Platformy dodał także, że nie zamierza karać inicjatorki tego pomysłu.
Wygląda jednak na to, że Platforma ma problem z komunikacją wewnątrz szeregów, bowiem wiceszef klubu PO Waldy Dzikowski powiedział, że władze klubu zajmą się w czwartek sprawą Staroń. Jak wyjaśnił, posłanka przedstawiła założenia projektu ustawy bez żadnych konsultacji. "Nie ma takiego projektu, to autorski pomysł posłanki Staroń. Projekt nie przeszedł procedury w klubie, w ogóle nie było dyskusji na ten temat. W czwartek nasze kolegium zajmie się tą sprawą" - zapowiedział Dzikowski.
Posłanka Staroń tłumaczy, że "wykonuje mandat posła, do czego zobowiązali ją wyborcy i dlatego - w wyniku lawiny próśb o interwencję - pracuje nad zmianami" także w prawie działkowym. Pomysły posłanki podobają się Ministerstwu Środowiska i rzeszom działkowców. Zagrażają natomiast Związkowi Działkowców Polskich. Teraz to związek, a nie działkowcy, jest właścicielem większości ogródków. Staroń nie chciała skomentować wypowiedzi swoich partyjnych kolegów.
Premier wzmacnia nadzór nad CBA
Donald Tusk chce ograniczyć CBA dostęp do baz danych publicznych instytucji
Kancelaria Premiera przygotowała zmianę rozporządzenia o zasadach przekazywania informacji do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zmian nie jest wiele, ale są istotne.
Z obecnego rozporządzenia wykreślono możliwość elektronicznego udostępniania zbiorów danych CBA bez konieczności każdorazowego składania wniosku, np. do bazy PESEL, Krajowego Centrum Informacji Kryminalnych, Krajowego Rejestru karnego, Krajowego rejestru Sądowego itp. W tym celu CBA musiało do tej pory tylko zawrzeć porozumienie z daną instytucją. Teraz za każdym razem będzie musiało składać na piśmie wniosek o udostępnienie konkretnej informacji. Instytucje przekazujące informacje nie będą miały obowiązku udostępniania ich drogą teletransmisji. Elektroniczne przekazywanie informacji będzie zależeć od ewentualnego porozumienia się CBA z danym urzędem.
Rozporządzenie premiera zakłada też, że CBA będzie musiało się wytłumaczyć, do czego potrzebne mu są informacje. We wniosku kierownik departamentu czy biura ma wpisywać, jak dotychczas, dane o osobach czy zdarzeniach, których informacja ma dotyczyć, ale także przeznaczenie tej informacji.
– Te zmiany znacznie wzmacniają nadzór nad Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, a to jest w interesie każdej służby – ocenia Julia Pitera, minister w Kancelarii Premiera. – To zabezpieczenia utrudniające sytuacje, gdy ktoś chciałby do nieszlachetnych celów wykorzystywać informacje.
Zdaniem Kancelarii Premiera rozporządzenie podpisane przez Jarosława Kaczyńskiego jest sprzeczne z ustawą o ochronie danych osobowych. Przepisy budziły kontrowersje już jesienią ubiegłego roku. Wtedy prawnicy, m.in. Marek Safjan i Ewa Kulesza, uznali, że rozporządzenie daje CBA większe uprawnienia niż sama ustawa o tej służbie. Mówi ona, że jeśli funkcjonariusz chce dostać informacje o jakiejś osobie od państwowej instytucji, to musi mieć „imienne upoważnienie” wydane przez szefa CBA. Tymczasem rozporządzenie daje możliwość stałego dostępu do danych.
Awantura wybuchła, gdy się okazało, że ZUS zawarł z CBA umowę, według której funkcjonariusze mieliby stały dostęp do danych o 25 mln płatników ZUS. Ostatecznie podpisano aneks zmieniający ten stan.
Co sądzi CBA o nowym rozporządzeniu – przez dwa dni nie udało nam się uzyskać opinii z biura.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

1 komentarze:
Hello. This post is likeable, and your blog is very interesting, congratulations :-). I will add in my blogroll =). If possible gives a last there on my blog, it is about the Aluguel de Computadores, I hope you enjoy. The address is http://aluguel-de-computadores.blogspot.com. A hug.
Prześlij komentarz